W czasie epidemii prawa wszystkich osób, nie tylko przedsiębiorców, zostały znacznie ograniczone. Nie możemy korzystać z restauracji czy hoteli, niektórzy z nas nie mogą pracować, inni zaś nie mogą prowadzić swoich biznesów. W obecnej sytuacji pokusić można się nawet o stwierdzenie, że nie wiemy już nawet w jakim stanie prawnym żyjemy. Przepisy zmieniają się raz w tygodniu, czasem nawet częściej. Wyjaśnienia osób, które mogłoby się wydawać, są poniekąd odpowiedzialne za te właśnie przepisy również nie są do końca jasne, żeby nie powiedzieć sprzeczne. Dla zobrazowania możemy się tu posłużyć przykładem tzw. godziny policyjnej, która to miała obowiązywać w Sylwestra. Później jak się okazało sam Prezes Rady Ministrów mówił, że godziny policyjnej nie ma, gdyż do tego konieczne byłoby wprowadzenie jednego ze stanów nadzwyczajnych, apelował jedynie o „rozsądek” w kwestii przemieszczania się. Zdaniem zaś Ministra Zdrowia godziny policyjnej nie było, ale obowiązywały ograniczenia w przemieszczaniu się. Skończyło się tak, że przepis był w zasadzie martwy – w Sylwestra nie wystawiono żadnego mandatu z tego tytułu.

Dziś, społeczeństwo zdaje się coraz bardziej odważne w swoich działaniach. Przedsiębiorcy masowo decydują się na otwieranie swoich biznesów. Zastanówmy się przez chwilę czy takie działanie pozostaje w zgodzie z prawem?

Zgodnie Konstytucją RP w sytuacjach szczególnych zagrożeń może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny tj. stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej. Przy czym stan nadzwyczajny może zostać wprowadzony jedynie na podstawie ustawy lub rozporządzenia, które podlega dodatkowemu podaniu do wiadomości publicznej.

Idąc dalej, warto zwrócić uwagę na art. 232 Konstytucji, który stanowi, że w celu zapobieżenia skutkom katastrof naturalnych, jedną z których w rozumieniu ustawy o stanie klęski żywiołowej jest masowe występowanie chorób zakaźnych ludzi, jak i w celu w ich usunięcia Rada Ministrów może wprowadzić na oznaczony czas, nie dłuży niż 30 dni, na terenie całego kraju bądź na określonej części stan klęski żywiołowej. Przedłużenie tego stanu może nastąpić za zgodą Sejmu.

Ustawa określająca zakres ograniczeń może ograniczać wolności i prawa określone w art. 22 Konstytucji, czyli wolność działalności gospodarczej, przy czym mając na uwadze treść art. 22 ograniczenie dotyczące wolności działalności gospodarczej może zostać wprowadzone tylko i wyłącznie w ramach ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny.

Ustawa o stanie klęski żywiołowej, a dokładniej jej art. 21 wskazuje, że ograniczenia w stanie klęski żywiołowej mogą polegać m.in.: na zawieszeniu działalności określonych przedsiębiorców lub na nakazie lub zakazie prowadzenia działalności gospodarczej określonego rodzaju.

Zdaniem Rady Ministrów, która dotychczas nie zdecydowała się na wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, jak do tej pory nie zaistniała przesłanka, która uzasadniałaby wprowadzenie tego stanu. Zatem, do aktualnie stosowanych rozwiązań w żadnym zakresie nie mogą znaleźć zastosowania środki właściwe dla stanów nadzwyczajnych, a Rada Ministrów powinna działać w ramach przyznanych jest „zwyczajnych” środków konstytucyjnych, gdyż powinny być one wystarczające do opanowania aktualnej sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2.

Zastanówmy się jeszcze nad jednym aspektem wprowadzanych zakazów – art. 31 ust. 3 Konstytucji stanowi, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Rada Ministrów wprowadziła zakaz prowadzenia określonych działalności gospodarczych na podstawie rozporządzenia, które – co nie stanowi wątpliwości – powinno określać jedynie aspekty techniczne wprowadzonych ograniczeń, a nie samo w sobie je ustanawiać.

Podstawę do wydania przedmiotowego rozporządzenia stanowią art. 46a i art. 46b pkt 1–6 i 8–13 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Art. 46a ustawy stanowi, że w przypadku wystąpienia stanu epidemii o charakterze i w rozmiarach przekraczających możliwości działania właściwych organów Rada Ministrów może określić, w drodze rozporządzenia zagrożony obszar oraz rodzaj stosowanych rozwiązań w zakresie określonym w art. 46b. ustawy, który w pkt 2) wskazuje możliwość czasowego ograniczenia określonych zakresów działalności przedsiębiorców.

W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę, na art. 92 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Upoważnienie powinno określać zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu. Przywołane powyżej artykuły ustawy, wskazują jedynie organ uprawniony do wydania rozporządzenia oraz zasady jego wydania, nie wskazują zaś jakichkolwiek wytycznych w sposobie regulowania ograniczeń, obowiązków czy nakazów.

Wskazać również należy, że rozporządzenie wydane zostało z przekroczeniem delegacji ustawowej. Artykuł 46b pkt 2) ustawy wskazuje na możliwość czasowego ograniczenia określonych zakresów działalności przedsiębiorców, nie zaś na możliwość całkowitego jej zakazania. Zatem, Rada Ministrów poległa również i na tym polu.

Od początku wprowadzenia restrykcji upłynął już prawie rok. Szeregi najwybitniejszych przedstawicieli palestry wielokrotnie zwracały uwagę na sprzeczność wspomnianych przepisów z Konstytucją, orzecznictwo sądów powszechnych również nie pozostawia wiele wątpliwości. Zdaje się jednak, że Rada Ministrów, strasząc wysokimi karami i obowiązkiem zwrotu dotacji przyznanych z tzw. tarcz antykryzysowych, nie zważając przy tym na jakiekolwiek standardy obowiązujące w demokratycznym państwie prawa nie zamierza w żadnym stopniu naprawić swoich „błędów”. Dlaczego? Odpowiedź jest chyba prosta…

Autor: apl. radc. Dominika Wicik